Od środowego poranka toczy się burzliwa dyskusja na temat działań Rzeczniczki Praw Dziecka w jednej ze spraw rodzinnych, w której istniało podejrzenie przemocy domowej. Nie mamy narzędzi, aby móc jednoznacznie rozstrzygnąć szczegóły tych wydarzeń – możemy opierać się jedynie na przekazach medialnych.
Jednocześnie czujemy się zobowiązani, aby przypomnieć zasady obowiązujące we wszystkich podobnych sytuacjach. Nie chcemy bowiem, aby obok próby wyjaśnienia roli RPD, doszło do powstania efektu ubocznego – zobojętnienia świadków przemocy, w duchu myślenia „Nie moja sprawa, a jeśli zgłoszę, to mogę jeszcze oberwać”. Post ten kierujemy przede wszystkim do wszystkich osób, które w swoim otoczeniu pełnią jakąś funkcję – niezależnie czy z wyboru, mianowania, powołania, czy ze społecznej inicjatywy.
Musimy powiedzieć jasno: nadużycie władzy i swojej pozycji nie jest w porządku. Natomiast reagowanie, gdy dziecku dzieje się krzywda, jest obowiązkiem – zarówno moralnym, jak i, w niektórych sytuacjach, także prawnym.
Sama pierwsza reakcja, w postaci zgłoszenia na Policję, jest właściwa. Niedopuszczalne jest jednak działanie w imię zasady, że „trzeba im pokazać za wszelką cenę”, zamiast rzetelnego zbadania sprawy, z uwagi na przede wszystkim dobro dziecka. Wywieranie pozaprawnych nacisków na organy ścigania należy właśnie do takich niedopuszczalnych działań. Cel nie uświęca środków – a już na pewno nie w takiej sytuacji.
Może się wydawać, że to co wyżej napisaliśmy to truizmy, a cała sprawa nie będzie miała takiego przełożenia na sytuację dzieci w Polsce. Niestety rzeczywistość pokazuje, że niemało jest osób które uważają, że przemoc wobec dzieci nie jest ich problemem, stąd nawet truizmy wymagają regularnego przypominania.
Źródło zdjęcia wyróżniającego: https://unsplash.com/photos/magnifying-glass-sits-near-a-laptop-on-a-table-P_5mirRrg0k