2026-10-03
Posiłki w szkołach – mity kontra rzeczywistość

Choć nadszedł już październik, temat szkolnych stołówek nie cichnie. Wciąż powielane są liczne mity oraz przekłamania, postanowiliśmy więc rozbroić parę z nich.

Głodne dzieci z niedoborami?

Jak określa rozporządzenie, jeśli w szkole podawany jest wyłącznie obiad, zależnie od jego formy ma on zapewniać od 20 do 30% zapotrzebowania kalorycznego dziecka w ciągu dnia. Nie inaczej jest z domowymi obiadami, raczej niewielu z nas zjada tylko jeden posiłek dziennie. Zapoznając się z jadłospisem w szkole dziecka, rodzice mogą zaplanować inne posiłki w domu aby uwzględnić najbardziej newralgiczne mikro- i makroskładniki w diecie. Prawidłowe komponowanie posiłków dzieci to praca z wielu stron.

Zakaz mięsa?

Rozporządzenie określa, że świeże mięso (nie licząc ryby) może być podawane dwa razy w tygodniu. Nie jest to nic niezwykłego i oburzać się będzie jedynie ten, kto wcześniej nie był zapoznany z działaniem szkolnych stołówek. W wielu szkołach królowały przede wszystkim potrawy mączne, takie jak pierogi, naleśniki czy kopytka. Jeśli jednak rodzice nie są usatysfakcjonowani menu, uczniowie wciąż mogą przynosić do szkoły własne drugie śniadanie. Wszelkie informacje o kontrolach kanapek lub ogólnoszkolnych zakazach mięsa to dezinformacja.

Masowe wyrzucanie jedzenia i wypisywanie ze stołówek?

Internet obiegła wieść o wypisaniu się ze szkolnej stołówki ponad 300 osób w jednej z warszawskich podstawówek. Niektórzy triumfalnie wskazywali to jako dowód wpływu nowego menu, jak jednak wskazano w artykułach, rodzice zastrzeżenia mieli już w zeszłym roku, w tym między innymi do higieny przygotowywania posiłków lub zimnych, zbyt małych porcji. Jedzenie na szkolnych stołówkach niestety często było w sporej części wyrzucane jeszcze przed wprowadzeniem nowych zaleceń, a powodów było wiele, od niesmacznego jedzenia po zbyt krótki czas na jego zjedzenie lub brak miejsca na stołówce.

Dieta w szkołach to wstęp do ekologicznej ideologii?

Można trafić na opinie, iż ograniczanie dostępności mięsa ma za zadanie zwiększyć ilość spożywanej przez dzieci soi, szczególnie soi GMO sprowadzanej do Europy w ramach umowy Mercosur. W takim jednym stwierdzeniu pojawia się jednak wiele przekłamań jednocześnie. Soja jest tylko jedną z roślin strączkowych, które mogą być spożywane w szkołach i jest stosunkowo trudno dostępna. Do znacznie bardziej dostępnych roślin należą fasola, ciecierzyca czy groch, bardzo często występujące już w polskich daniach. Soja sprowadzana z krajów Ameryki Południowej pojawiająca się w Europie to przede wszystkim soja paszowa, nieprzeznaczona do spożycia przez ludzi. Jednocześnie, nie jest ona soją modyfikowną genetycznie, ponieważ takie rośliny nie są dopuszczone na terenie Unii Europejskiej.

Dzieciom nie smakuje nowa dieta?

Spora część dzieci obawia się nowych smaków, niezależnie od tego, czy potrawa zawiera mięso czy fasolę. Dzieci z reguły chętniej wybierają dania takie jak nuggetsy lub parówki, ponieważ ich smak jest znany i przewidywalny. Wzbogacanie diety dzieci polega przede wszystkim na ekspozycji na nowe smaki, co może mieć miejsce właśnie na stołówce szkolnej. Jeden „niejadek” chętniej spróbuje jakiegoś dania kiedy zobaczy, że jedzą go inne dzieci. Znaczenie ma oczywiście również konsystencja, temperatura oraz stopień przyprawienia posiłku. Jeśli nielubianą przyprawą będzie kminek, obecność mięsa lub jego brak nie będą miały znaczenia. Dzieci mogą faktycznie oddać nietknięty obiad na szkolnej stołówce, to jednak żadna nowość i nie jest to coś związanego z nowymi wytycznymi żywienia.

Rodzice nie mają nic do powiedzenia?

Normy żywieniowe w szkołach są określane już od lat 50tych XX wieku, a dokładne określenie co można podawać w szkole (lub kupić w szkolnym sklepiku) od około 10 lat. Ani rodzice, ani szkoły nigdy nie mieli w tej kwestii pełnej wolności – normy opierają się na normach żywienia dla populacji, a nie personalnych preferencjach rodziców czy wygodzie szkoły w zakresie przygotowywania czy przechowywania posiłków. Nowe rozporządzenie, które było intensywnie konsultowane, ma za zadanie przede wszystkim zmniejszyć ilość przetworzonej żywności oraz soli i cukru. Kładzie też nacisk na korzystanie z lokalnych, sezonowych produktów aby uczniowie w nadchodzących miesiącach jedli raczej polskie jabłka niż zagraniczne banany.

Tematyka żywienia w szkołach jest fantastycznym polem do siania strachu i dezinformacji, ponieważ wielu z nas instynktownie ma na sercu dobro dzieci oraz ich zdrowie. Nie możemy jednak ulegać nieprawdziwym treściom – sprawdzajmy źródła, bierzmy głęboki oddech po każdym emocjonalnym nagłówku i pytajmy dzieci o zdanie.

Źródło zdjęcia wyróżniającego: https://unsplash.com/photos/salad-bar-with-fresh-ingredients-el-dXXcLpfQ

Ostatnie aktualności

05/10/2026

Informacja o podjęciu uchwały o przekształceniu formy prawnej Stowarzyszenia

05/10/2026

„Obowiązuje zakaz wspólnego leżenia na miejscach sypialnianych […]” – interweniujemy w sprawie III Liceum Ogólnokształcącego w Gdynii

04/10/2026

Protesty uczniowskie we Francji